Znowu jestem w samolocie, tym razem lecimy do Argentyny. Mój tata, german, jest inżynierem z milionami w banku, wiec musi dużo podróżować. A ja razem z nim.
Wyjeżdżamy z Madrytu, miasta, w którym wiele przeżyłam. hobby, wspomnienia, i pierwsza miłość... ach, Poco. Pamiętam jego rozchwiane, ciemne włosy i piękne niebieskie oczy. Co prawda, nigdy z nim nie gadałam, ale za to go obserwowałam, dzień w dzień. Lubił czytać komiksy i słuchać muzyki. Często zakładał swoje ulubione Nike, w kolorze czarno-zielonym. On był jedyny w swoim rodzaju, uważałam go za księcia z bajki.
Ale ten rozdział w moim życiu się już skończył. Wraz z przyjazdem do Buenos Aires, rozpoczęłam nowy okres. Swój stary pamiętnik spakowałam do bagażnika, a wraz z nim dawne urazy i nierealne marzenia.
Buenos Aires. Miasto mojego przyjścia na świat. Miasto, gdzie żyła moja mama. Niewiele mam wspomnień z nią zwianych, ale często do nich wracam, gdy jestem smutna czy zagubiona. Była słynna piosenkarką, jej kariera była na skalę światową. Miała wyćwiczony głos, którym mogła poruszać serca ludzi. Zawsze witała mnie z uśmiechem ma twarzy po swoich tournee. Wszystko układało się cukierkowo, gdyby nie wypadek samochodowy, w którym zginęła. Wtedy miałam 5 lat, po tym zdarzeniu często płakałam. Ale nie powinnam o tym myśleć, łatwo się rozklejam.
Wytarłam małą łzę , która spływała mi po policzku.
- Violetto, zaraz lądujemy - oznajmiła Angie.
Schowałam pamiętnik do małej, Pastelowej torby i czekałam, aż wylądujemy. Wyjrzałam przez okno. Widok chmur wcale na mnie dobrze nie podziałał. I jeszcze te turbulencje! Czułam, jak wiatr igra z naszym samolotem, niczym z papieru. a co, jeśli się rozbijemy? Ja nie chcę umierać! Nie miałam nigdy chłopaka, a co dopiero pieska!
W strachu wstałam z krzesła, i "podzieliłam się" moimi wyznaniami z ludźmi, którzy patrzyli na mnie jak na wariatkę.
- Ja nie chcę umierać! - wołała, jednak mój tata mnie ciszył. Z trudem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz